Pierwszą rzeczą, jaką usłyszałam po przybyciu na ceremonię inauguracji Zimowych Igrzysk Olimpiad Specjalnych 2017, było stwierdzenie jednego z austriackich organizatorów, że jedynym sposobem, aby poczuć magię igrzysk, jest zobaczenie ich na własne oczy.

Mając te słowa w pamięci, mimo ulewy udałam się na stadion w Planai, słynnym ośrodku narciarskim niedaleko Salzburga.

Na stadionie zaskoczyła mnie różnorodność tłumu. Spodziewałam się, że na inaugurację przyjdą rodziny i przyjaciele uczestników igrzysk. Prócz nich spotkałam jednak mnóstwo młodych ludzi, którzy wyglądali, jakby właśnie szli na imprezę.

"Eliminacje do igrzysk zobaczyłam właściwie przez przypadek" – mówi Martina, 22-letnia mieszkanka Salzburga z białymi dredami wysypującymi się spod kaptura. "Panuje tu świetna atmosfera. Wszyscy emanują szczęściem, więc musiałam wrócić po więcej. Byłam tu kilka tygodni temu podczas Pucharu Świata w narciarstwie, ale dziś jest tu chyba dwa razy więcej kibiców".

Stadion był wypełniony po brzegi tysiącami ludzi dopingujących zawodników z trybun. A im mocniej padało, tym głośniejszy był doping.

Kiedy wybrzmiały ostatnie nuty austriackiego hymnu narodowego, na płytę boiska wbiegli zawodowi tancerze, lalkarze i niepełnosprawni intelektualnie artyści. Po zakończeniu widowiska stadion wypełnił się dźwiękami “Can You Feel It?”, hymnu igrzysk przygotowanego przez Coca-Cola i nagranego przez Rosę May Alaba, austriacką wokalistkę.

Wśród dźwięków hymnu imprezy na stadion weszło ponad 3 tys. sportowców ze 100 krajów. Machali do widowni, wznosili okrzyki, niektórzy nawet tańczyli. Jedyną flagą powiewającą nad ich głowami była ta Olimpiad Specjalnych. Bo tu nie chodzi o rywalizację pomiędzy państwami.

Nikt się tu nie popisywał. Igrzyska Olimpiad Specjalnych nie służą konkurencji, nie obowiązuje tu zasada „zwycięzca bierze wszystko”. Ideą igrzysk jest społeczna integracja osób niepełnosprawnych intelektualnie poprzez sport. A także zmiana postrzegania niepełnosprawności przez kibiców.

Idee olimpijskie nie mają żadnych granic, na igrzyskach wystąpiły reprezentacje Gibraltaru, Makau, San Marino czy Wyspy Man. Sportowcy nosili kostiumy inspirowane narodowymi barwami reprezentowanych przez nich krajów oraz akcesoria nawiązujące do lokalnych tradycji.

"Parada podczas otwarcia to dla nas najważniejszy moment całej imprezy" – mówi Johanna Pramstaller, rzecznik Olimpiad Specjalnych. "Zawodnicy maszerują przed tłumem kibiców. Są w centrum uwagi. To ich czas i mogą czuć się dumni".

Przez następne dni uczestnicy igrzysk będą w Austrii prawdziwymi gwiazdami. W dziesięciu dyscyplinach rozdanych będzie ponad 1000 medali.

Pod koniec parady Timothy Shriver, przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpiad Specjalnych, zwrócił się do zebranych. "Potrzebujemy tych sportowców, by przypominali nam, że wszystko jest możliwe". Później poprosił kibiców i zawodników, by wyrecytowali przysięgę olimpiad specjalnych: "Pragnę zwyciężyć, lecz jeśli nie będę mógł zwyciężyć, niech będę dzielny w swym wysiłku".

Helene Fischer z Niemiec zaśpiewała piosenkę i Alexander Van der Bellen, prezydent Austrii, mógł oficjalnie ogłosić otwarcie igrzysk. Cała ceremonia była hołdem wobec odwagi i determinacji okazywanej przez sportowców.

Kiedy zapłonął znicz olimpijski, moje postrzeganie osób niepełnosprawnych intelektualnie uległo diametralnej zmianie. Zdałam sobie sprawę, że zbyt wiele uwagi poświęcałam "upośledzeniom" i był to z mojej strony rodzaj uprzedzenia. Kiedy następnym razem spotkam kogoś niepełnosprawnego intelektualnie, będę patrzeć na niego w zupełnie inny sposób, dostrzegając nie tyle jego ułomności, co tkwiące w nim zdolności.

Nicola Scevola jest dziennikarką-freelancerką i producentką. Dziesięć lat pracowała w Londynie i Nowym Jorku, po czym wróciła do Mediolanu, gdzie się urodziła. Choć ukończyła studia prawnicze, nigdy nie pracowała w zawodzie. Zaczęła pisać, gdy tylko uświadomiła sobie, że to świetny sposób na spotykanie ludzi i opowiadanie ciekawych historii.