Redakcja: W tym roku WOŚP miał swoją bardzo ważną, 25 rocznicę. Jak podsumowałbyś te 25 lat działań?
Jurek Owsiak:
Rewelacja! Po 25 latach sukces WOŚP niezmiennie się toczy, trwa. Ani razu nie wprowadziliśmy ludzi w zwątpienie. I jeżeli mówię w pierwszym słowie „rewelacja”, to stoi za tym samopoczucie: moje i ludzi, z którymi pracuję, świetne efekty, mierzone również w liczbach.

R: Czy można porównać 1. i 25. finał WOŚP? Co się zmieniło?
JO: 25 lat temu pierwszy finał był sukcesem niespodziewanym. Teraz, jak już wspomniałem, ten sukces trwa nieustannie. W tym roku zostaliśmy nominowani do Pokojowej Nagrody Nobla. 25 lat temu nigdy bym nie pomyślał, że coś takiego się wydarzy. Świat może dzięki temu dowiedzieć się o Polakach czegoś dobrego, że robimy świetne rzeczy. Fundacja opowiada światu o Polakach w dobrym znaczeniu. W tym roku WOŚP grał w Chinach, Australii, obu Amerykach, Dżakarcie – w życiu bym się tego nie spodziewał 25 lat temu. To jest piękne.

R: W niemalże każdej wypowiedzi podkreślasz, że sukces WOŚP to sukces każdego Polaka. Jak uważasz, jakie są inne czynniki, które przekładają się na powodzenie kolejnych edycji?
JO: Ludzie są głodni sukcesu WOŚP. To się dzieje w postaci badania dziecka, czy ratowania życia i zdrowia ich samych. Drugim elementem jest poczucie podzielenia wielu rzeczy na ważne i nieważne. Niektóre idee na naszych oczach giną, przepadają, a WOŚP trwa. Orkiestra jest wyznacznikiem czegoś bardzo pozytywnego – nie niosła za sobą jakichś konotacji politycznych, nie była nigdy nośnikiem sytuacji, które by niepokoiły nas, Polaków. Myślę, że dzięki temu zagościliśmy w sercach ludzi bez względu na ich światopogląd. Zagościliśmy już jako tradycja. Są święta i jest WOŚP.

R: Do zbierania środków w ramach WOŚP przyłączają się również przeróżni partnerzy – gwiazdy, media, znane marki itd. Ilu partnerów było na początku istnienia WOŚP, ilu jest teraz i jak temat wsparcia WOŚP ewoluował na przestrzeni lat?
JO: Użyłaś słowa, że jest wiele marek bo wszyscy chcą z nami grać, ale ja od razu chcę wszystkim uprzytomnić, że jak się spojrzy na naszą belkę sponsorską na stronie, to ich wcale tak dużo nie ma. Dlaczego? Bo my mamy swój wypracowany sposób działania – to znaczy zależy nam na partnerstwie. 25 lat temu tak nie było. Bardzo powoli budowaliśmy zaufanie kilku partnerów, którzy chcieli się z nami „ożenić” i być cały czas – z tych wszystkich partnerów najdłużej jest z nami producent skarbonek. My wolimy być z kimś przez wiele lat, ale budować politykę partnerstwa – nie chodzi nam tylko o produkt i pieniądze, one są bardzo ważne, ale chcemy też je oddać i razem wymyślić fajną rzecz.

R: Którą akcję partnerską podczas Przystanku Woodstock wyróżniłbyś na tle innych?
JO:
W waszym przypadku wyjątkowy projekt puszki. Nagle ktoś przychodzi i mówi, że możemy wyjątkowo na Przystanek Woodstock zrobić puszkę z dedykowanym projektem – nie oklejoną folią butelkę, tylko puszkę. Następnie my usiedliśmy, zrobiliśmy własne projekty. Ja pokazałem pierwszy projekt puszki naszemu działowi graficznemu, który koordynuję jako grafik, potem każdy zaczął dodawać coś od siebie, przerysowywać. Powstał projekt, z którego byliśmy bardzo zadowoleni i wprowadziliśmy tę zaprojektowaną puszkę na Przystanek Woodstock. To była dla nas naprawdę wielka gratka. Ta pucha zrobiła w ogóle ogromną furorę – woodstockowicze zabierali ją, zachowywali na pamiątkę. I to jest umiejętna współpraca, na której nam zależy. Bo oczywiście, że na końcu chodzi o to, żeby sprzedać produkt, ale projekt puszki to coś naprawdę wspaniałego, pokazującego, że z Coca-Cola możemy wyskoczyć dalej.  

2016.07.15 - Przystanek Woodstock

R: Coca-Cola kolejny rok wspiera WOŚP i Woodstock – to dla nas ogromna przyjemność. :) Powiesz, która inicjatywa Coca-Cola w ramach naszej współpracy najbardziej zapadła Ci w pamięć?
JO:
Dostaliśmy od Was przepiękną, wyjątkową butelkę nawiązującą do wolności, którą oprawiliśmy. „Smak wolności”, tak się nazywa. To był w ogóle świetny pomysł marketingowy. Coca-Cola, kiedy pojawiła się w Polsce, była dla nas, młodych wtedy Polaków, naprawdę dużym happeningiem. Nagle pojawiła się butelkowana Cola w polskich sklepach. Pamiętam, że z kumplem kupiliśmy od razu chyba po 4 butelki. I ta butelka nazwana „Smak wolności” trafiła do nas, przypominając o tamtym momencie. Teraz wisi w naszej sali konferencyjnej.

R: Jak widziałbyś dalsze działania Fundacji i Przystanku Woodstock?
JO:
Chciałbym, żebyśmy wspólnie szukali jeszcze większych wyzwań. My jesteśmy urodzeni do wielkich wyzwań. Jesteśmy bardzo otwarci na przeróżne rozwiązania. Chciałbym też, żebyśmy w przyszłości zawalczyli razem o to, co dzieje się tutaj, w Polsce. Jednoczenie się jest nam dzisiaj bardzo potrzebne. Marzymy też o tym, by razem z naszymi partnerami wspólnie tworzyć systemy, które poprawiają jakość naszego życia. 

R: Coca-cola to radość, chęć dzielenia się z innymi i wspólne celebrowanie pięknych chwil w życiu – to właśnie dlatego co roku z przyjemnością towarzyszymy kolejnym edycjom WOŚP i Przystanku Woodstock. Jak myślisz – co jeszcze łączy Coca-Cola z tymi wydarzeniami?
JO: Coca-Cola
, tak samo jak WOŚP łączy ludzi – i chciałbym, żebyśmy jeszcze głośniej mówili o tym, że gramy w jednej drużynie. Coca-Cola nawet w swoich reklamach ma power, mówi o chęci dzielenia się z innymi. Na Woodstocku bawi się pół miliona ludzi, więc przekazujemy im radość, tak samo jak Coca-Cola

R: I na koniec - jakie są Twoje marzenia/plany związane z kolejnymi edycjami WOŚP i Przystanku Woodstock?
JO:
Woodstock idzie w świetnym kierunku, ponieważ ściąga ludzi z całego świata. Nie tylko tych, którzy przyjeżdżają, by posłuchać muzyki. Nauczyliśmy uczestników tego, że podczas Woodstocku można przeżyć wspaniałe przygody – spotkać się, zjednoczyć. Tam po prostu chce się być. Można przyjechać i posłuchać przeróżnych osób – artystów, sportowców, publicystów. Tworzymy niezwykłą atmosferę, miasto więzi międzyludzkich. O czym marzę? O tym, żeby świat zaczął kojarzyć Przystanek Woodstock, jako miejsce do wymiany myśli. A za tym przyszłaby muzyka. Za tym przyszliby najwięksi na świecie, którzy pomyśleliby „WOW! Tam trzeba zagrać”.
Jeśli chodzi o Fundację – idziemy w dobrym kierunku. Kiedy teraz z Tobą rozmawiam, od dwóch dni na Ukrainie dzieje się podobna akcja, 12 edycja akcji „Serce do serca”. Nie można sobie wymarzyć nic lepszego, niż przekazanie wiedzy, swojego doświadczenia dalej. Nie jest moim marzeniem, żebyśmy zebrali dwa razy więcej pieniędzy, bo to co zyskaliśmy i zyskujemy to jest bardzo dużo. Moim marzeniem jest żeby nasz rytm, atmosfera i duch poszły w świat.