O współpracy Coca-Cola i amerykańskiego wojska, wsparciu dla weteranów i przedsięwzięć społecznych, pisze major Rick Galeano, który pełnił służbę wojskową w The Coca-Cola Company.

Maj to w USA „Military Appreciation Month”, miesiąc w którym wyraża się wdzięczność wobec żołnierzy pełniących służbę dla kraju. Jako oficer z przydziałem w The Coca-Cola Company chcę podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat relacji łączących Coca-Cola i amerykańską armię.

Na służbę w Coca-Cola pozwolił mi program Training with Industry, w którym wojskowi przydzielani są do różnych przedsiębiorstw, aby poszerzyli swoje umiejętności, a następnie wzbogacili swoją wiedzą Departament Obrony. W moim przypadku chodzi o współpracę z zespołem komunikacji strategicznej w Coca-Cola North America. Miałem okazję pracować nad kilkoma projektami, w tym dotyczących promocji programu ochrony zasobów wodnych, tworzenia materiałów na media społecznościowe czy strony internetowe. Uczestniczyłem też w wielu spotkaniach, na których zapadały wiążące dla firmy decyzje. Przez cały ten czas mogłem obserwować, jak Coca-Cola wspiera wojsko, tworząc związek trwający już 76 lat.

Żaden artykuł nie zostałby zaakceptowany przez redaktora, gdyby nie zawierał kilku faktów, które mogą być interesujące dla czytelników. System Coca-Cola dostarcza napoje do ponad 200 baz wojskowych na całym świecie. Żołnierze i marynarze mogą cieszyć się orzeźwiającą Coca-Cola od Tal Afar w Iraku aż po bazę lotnictwa Yokota w Japonii.

Wielu wojskowych nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele produktów oferuje Coca-Cola. Przed rozpoczęciem stażu nie wiedziałem, że wiele popularnych w USA marek, jak Dasani, Simply Orange czy Honest Tea, są częścią rodziny Coca-Cola. Wszystkie te produkty odpowiadają za 2,4 miliona porcji wydawanych codziennie żołnierzom, członkom Gwardii Narodowej, rezerwistom, weteranom i ich rodzinom. To mnóstwo różnych rodzajów napojów, nieprawdaż? Ale ta współpraca nie zaczęła się wczoraj.

Współpraca Coca-Cola z wojskiem sięga lat 40. ubiegłego wieku. Coca-Cola zaczęła wspierać amerykańskich żołnierzy w 1941 roku, kiedy ówczesny prezes Robert Woodruff zdecydował, by "każdy człowiek w mundurze mógł dostać butelkę Coca-Cola za pięć centów, gdziekolwiek będzie się znajdował i bez względu na koszty, jakie poniesie przez to firma".

Ta współpraca była kontynuowana przez lata, tworząc niezwykłą więź między wojskiem a Coca-Cola. Oto przykłady:

Coca-Cola bierze udział w konferencjach poświęconych karierom wojskowych, targach pracy i eventach networkingowych. W 2013 roku firma postawiła sobie za cel zatrudnienie 5 tys. weteranów wojskowych w USA w ciągu pięciu lat. Coca-Cola osiągnęła ten cel w październiku 2016 roku, ponad rok przed terminem.

Coca-Cola bierze udział w programie Army PaYs, w ramach którego wiele amerykańskich przedsiębiorstw zobowiązało się przedstawić żołnierzom po zakończonej służbie wojskowej oferty pracy z gwarancją zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. W 2016 roku 14 nowych rekrutów zaciągnęło się do armii podczas dorocznych obchodów Dnia Weterana w Coca-Cola w Atlancie.

Coca-Cola współpracuje z United Service Organization (USO), która wspiera żołnierzy i ich rodziny. Coca-Cola pomaga rozwijać i rozpowszechniać działania USO poprzez sponsoring, wolontariat i promocję.

Kilka przykładów współpracy z USO:

Coca-Cola jak co roku pomogła w przygotowaniu paczek dla żołnierzy służących poza granicami USA. Jak dotąd Coca-Cola wysłała ponad 60 tys. paczek.

Na rynek powróciła limitowana seria produktów Coca-Cola z akcentami patriotycznymi na opakowaniach. Dodatkowo w maju w sprzedaży pojawiły się butelki z logotypem USO, z których część dochodu zostanie przekazana na rzecz organizacji. Patriotyczne opakowania mają być wyrazem uznania dla służby wielu kobiet i mężczyzn dla ojczyzny oraz upamiętnieniem partnerstwa z USO.

W firmie działa The Coca-Cola Military Veterans Business Resource Group (BRG), na którą składają się setki współpracowników koncentrujących się na wspieraniu weteranów i żołnierzy w firmie i poza nią. W ramach BRG Coca-Cola jest jednym z założycieli VETLANTA, organizacji która działa na rzecz filantropii i integracji wśród weteranów na terenie Atlanty. W maju tego roku w siedzibie Coca-Cola odbyło się kwartalne zebranie tej organizacji.

Przez ponad 10 miesięcy służby w Coca-Cola miałem okazję wziąć udział w obchodach Dnia Weterana, zostać członkiem Military Veterans Business Resource Group, zobaczyć znakomite National Army Museum, które wspierane jest przez The Coca-Cola Foundation i dumnie chodzić po korytarzach legendarnej amerykańskiej firmy. A co najważniejsze, widziałem szacunek okazywany wszystkim żołnierzom, marynarzom, marines, strażnikom wybrzeża i lotnikom ze strony pracowników i kierownictwa The Coca-Cola Company.

Pod koniec maja z okazji Dnia Pamięci na torze Charlotte Motor Speedway odbył się 58. wyścig współorganizowany z NASCAR z udziałem mnóstwa fanów motoryzacji i żołnierzy. Całe wydarzenie rozpoczęliśmy pochyleniem głów dla wspomnienia poległych i podniesienia oczu w niebo, aby spojrzeć przyszłość, podczas gdy piloci F-15 z Seymour Johnson Airforce Base wykonali pokazowy przelot. Dodatkowo żołnierze z 82. dywizji powietrznodesantowej przygotowali specjalną ceremonię ku czci pięciu odznaczonych Medalem Honoru. Te wydarzenia wraz z dziesiątkami tysięcy ludzi na trybunach, to hołd dla weteranów, którzy w służbie dla naszego kraju zapłacili najwyższą cenę.

Pracownicy Coca-Cola często proszą mnie, bym porozmawiał z nimi o moich doświadczeniach w Coca-Cola. Zazwyczaj odpowiadam jedną z dwóch historii, które świetnie pokazują związek między Coca-Cola a wojskiem.

W ostatni Dzień Weterana do pracy założyłem mundur. Starannie go odświeżyłem, wyprasowałem, a buty wypastowałem na błysk.

W pracy wszyscy traktowali mnie jak gwiazdę. Przez cały dzień pracownicy podchodzili do mnie, dziękowali za służbę i prosili o selfie. Nie spodziewałem się takiego zainteresowania, byłem tym nieco zaskoczony, ale przede wszystkim i zaszczycony wyrazami wdzięczności. Cieszę się, że pracownicy Coca-Cola rozumieją, jak wiele znaczy dla nas duma z munduru.

W pracy często używam wojskowego żargonu. I choć pracownikom Coca-Cola akronimy nie są obce, nie ważne, ile razy tłumaczę, co oznacza BLUF (bottom line up front; wnioski i rekomendacje umieszczane na początku raportów), wciąż proszony jestem o tłumaczenie, co to znaczy. A kiedy pytam kogoś o SITREP (raport sytuacyjny) albo spotkanie w ECP (entry control point, w tym przypadku chodziło po prostu o drzwi wejściowe) na lunch, wciąż widzę brak zrozumienia.

Jednak nie używam tego żargonu celowo. Robię to instynktownie, a reakcje na moje słowa zawsze wywołują u mnie uśmiech. Dziś, gdy kończę moją służbę w Coca-Cola, dostaję mnóstwo maili od współpracowników, którzy piszą "Roger" i WILCO (will comply; „zastosuję się”), prawdopodobnie głównie w żartach, ale nie zmienia to faktu, że autentycznie mnie to wzrusza.

Dziękuję, Coca-Cola. CHARLIE MIKE (co oznacza „kontynuuję misję”)…