Jedną z najczęstszych motywacji  do ćwiczeń jest moment, gdy dostrzegamy że przybyło nam kilka nadprogramowych kilogramów. Nagle przestawiamy swój tryb odżywiania  i codziennie odwiedzamy siłownię. Można sądzić, że to skuteczny sposób, jednak jak pokazuje doświadczenie, dawna sylwetka nie wraca tak szybko, jak sądziłyśmy, a nasz nastrój się nie poprawia. Odpowiedzią  na szczęśliwe życie i zadowolenie ze swojego ciała może być przestawienie myślenia – zamiast tymczasowych „zrywów”, zastanów się, co jest dla ciebie najlepsze i żyj w zgodzie ze swoimi potrzebami.

W świecie naukowym znane jest powiedzenie, że odchudzanie jest przyczyną otyłości. Brzmi jak paradoks, prawda? U podłoża tego powiedzenia leży czysta fizjologia. Ile z nas, rozpoczynając dietę lub ćwiczenia, bierze pod uwagę kwestie zdrowotne, a ile obchodzi tylko i wyłącznie końcowy efekt, bez względu na koszty? Niestety tych drugich jest o wiele więcej:  ponad zdrowie i dobre samopoczucie, liczy się natychmiastowa poprawa sylwetki.

Zaczyna się niewinnie, czyli od chęci zrzucenia 3-5 kg na wakacje lub przed ważną imprezą. Zazwyczaj zabieramy się za to w ostatniej chwili, sięgając po dość radykalne rozwiązania, które zapewnią nam sukces. Mordercze treningi, życie o sałacie, środki na przeczyszczenie lub odwodnienie – to zbyt częsty scenariusz. Udaje się stracić 5 kg w dwa tygodnie i na imprezie czy też w bikini czujemy się świetnie. A co później? Zazwyczaj rzucamy się na jedzenie, którego odmawialiśmy sobie w minionych tygodniach, a wygłodniały organizm, nastawiony poprzez takie szalone odchudzanie na gromadzenie zapasów, błyskawicznie odzyskuje to, co stracił i to z nawiązką!

Dodatkowo okazuje się, że niewłaściwie zbilansowany względem diety trening (i odwrotnie) może przynosić podobnie niekorzystne efekty jak mordercze diety. Jeśli dostarczamy organizmowi drastycznie za mało jedzenia względem spalania, ten zaczyna się buntować. Mimo posiadanych zapasów, nie zacznie ich wydawać w obliczu niedostatku energii. Wręcz przeciwnie: przykręci kurek z metabolizmem do minimum!

Podejście oparte na skrajności – minimum jedzenia, maksimum ćwiczeń okazuje się więc zupełnie nieefektywne. Traktuj siebie – swoją psychikę i ciało jako jedność. I traktuj się dobrze – wybierz siebie.  Główną motywacją do ćwiczeń powinna być chęć zdrowego, ale też przyjemnego życia. Najpierw zastanów się, jakie ćwiczenia lubisz najbardziej i wybierz taki rodzaj aktywności, który sprawia ci najwięcej przyjemności. Włącz ćwiczenia do swojego planu tygodnia na stałe, tym razem z umiarem i  szacunkiem dla swojego ciała. Jeśli na co dzień utrzymujesz zbilansowaną dietę, a raz na jakiś czas masz ochotę na makaron z serem? To twoje życie i twoje decyzje – przyjemność może być jego częścią bez poczucia winy.

Długofalowa zmiana myślenia na zaufanie sobie i swoim potrzebom, a także życie w równowadze wydaje się być rozsądną drogą do szczęścia. Bez wyrzeczeń, katowania się dziwnymi dietami, przesadzonymi treningami i  poczucia winy.