Na co dzień napotykamy liczne „przeszkody”, które zakłócają nam życie w równowadze. Najczęściej sedno leży w naszych podstępnych nawykach myślowych – porównujemy się do innych, bywamy wobec siebie za bardzo krytyczne lub ślepo podążamy za innymi wzorcami.  Życie byłoby o wiele łatwiejsze, gdybyśmy potrafiły w pierwszej kolejności słuchać siebie i kierować się zdrowym rozsądkiem. Warto zatrzymać się czasem na chwilę i znaleźć czas na refleksję, czy to co robię jest dla mnie dobre i daje mi szczęście.

To my same najlepiej wiemy, co jest dla nas dobre, co zapewnia nam szczęście i dobre samopoczucie. Właśnie z tego powodu powinnyśmy zatroszczyć się o siebie i podejmować decyzje, kierując się zdrowym rozsądkiem.

Psycholog Magdalena Chorzewska przedstawia pięć „alarmujących” oznak zagubienia w poszukiwaniu życiowej równowagi. Sprawdź, na ile poniższe punkty dotyczą także Ciebie:

1.     Motywacja „od wielkiego zrywu”

Kiedy na co dzień nie zastanawia cię kwestia diety czy aktywności fizycznej, ale wystarczy specjalna okazja albo nadchodzący „sezon bikini”, aby nagle zmieniać cały swój styl życia – tak na chwilę, by tylko osiągnąć potrzebny efekt. Przechodzisz na radykalna dietę i intensywnie uprawiasz sport… i tak aby do wakacji czy ślubu koleżanki.

2.     Wszystko albo nic

Gdy już poczujesz się wystarczająco zmotywowana i zmieniasz dietę lub zaczynasz ćwiczyć, angażujesz w to wszystkie siły i nie dopuszczasz żadnych wyjątków. W narzuconym reżimie stajesz się wobec siebie wymagającym krytykiem, zamiast realistą.  Trening 7 dni w tygodniu i dieta 1000 kalorii – brzmi znajomo?

3.     Efekt przerwanej tamy, czyli wyrzuty sumienia

Wystarczy jednak słabszy dzień – z jakiegoś powodu omijasz trening lub po prostu masz ochotę na kawałek czekolady do kawy. To z pozoru niewinne odstępstwo sprawia, że odnosisz wrażenie, że właśnie zaprzepaściłaś całą pracę. W efekcie wyrzutów sumienia sięgasz zatem po całą tabliczkę lub całkowicie przestajesz ćwiczyć „bo i tak wszystko na nic”.

4.     „Wszyscy biegają maratony, pobiegnę i ja”

Wprost nienawidzisz czegoś robić np.  biegać, ale zmuszasz się do tej czynności, bo przecież wszędzie mówią, że to ważne, dobre i skutecznie. A do tego te wszystkie zdjęcia koleżanek na Instagramie, które znowu przebiegły dziesiątki kilometrów! Nie poszukasz jednak sportu, który może pasowałby bardziej do ciebie, twoich potrzeb i upodobań, a aktywność fizyczna ostatecznie kojarzy ci się bardziej z torturą niż przyjemnością.

5.     „Nigdy nie będę taka jak…”

Gdy natrętne myśli nie pozwalają ci przestać porównywać się do innych. Zamiast z radością przyglądać się, jak twoje nogi zmieniły się dzięki częstszym spacerom, skupiasz się na tym, że i tak nigdy nie będą tak długie, smukłe czy umięśnione jak u koleżanki.