Wszyscy kochamy piątki! Weekend, relaks, koniec pracy, odpoczynek, przyjaciele, imprezy, zabawa! Same miłe skojarzenia! Czekamy na nie, jak na małe święto. Wykorzystali to Szwedzi, którzy uwielbiają piątki jak nikt inny na świecie i co tydzień świętują Fredagsmys. Poznajcie niezwykłą szwedzką tradycję.

Fredagsmys - ma być przyjemnie i wygodnie

„Fredagsmys” pochodzi od szwedzkich wyrazów „Fredag" i „mys”, czyli od „piątek” i „wygodny/przyjemny”. W 2006 roku sformułowanie weszło na stałe do szwedzkiego słownika, przypieczętowując oficjalnie tradycję. Fredagsmys zaczyna się w każdy piątek po godzinach pracy, czyli około 16.00-17.00. Szwedzi zazwyczaj jadą wtedy do supermarketów, kupują taco, chipsy, szybkie przekąski i zasiadają wspólnie ze swoją rodziną przed telewizorem na resztę wieczoru.

Jak sama nazwa wskazuje, ma być przyjemnie i wygodnie. Bez wysiłku, napinania się, szykowania skomplikowanych dań. W piątki nie obowiązuje dieta, można sobie pozwolić na comfort food! Byle jak najszybciej po prostu odpoczywać i np. nadrabiać zaległości w serialach.

Czemu to jest dobre – Szwedzi w czołówce najszczęśliwszych narodów świata

Celebrowanie piątku w Szwecji ma wiele zalet. Taki zaplanowany i wręcz utrwalony tradycją relaks pozwala złapać dystans, odreagować, nabrać sił przed kolejnym tygodniem pracy i świetnie zacząć weekend. W piątek jesteśmy przecież najbardziej zmęczeni, wielu z nas marzy o tym, by się zupełnie oderwać od kłopotów, spraw do załatwienia, nie przejmować swoim wyglądem, pośmiać, powygłupiać w gronie najbliższych. Spotkanie ze znajomymi, proste i szybkie jedzenie daje taką możliwość!  Szwedzi odpoczywają nie tylko od pracy zawodowej, ale również obowiązków domowych. We Fredagsmys każdy ma prawo zmienić się w prawdziwego lenia. A wszystko dla utrzymania lepszej kondycji psychicznej!

Pewnie dlatego Szwedzi są już od lat w czołówce najszczęśliwszych narodów świata. Spokojni, zrelaksowani od poniedziałku pracują wydajniej, nie złoszczą się na siebie i nie frustrują z byle powodu. Warto im tego pozazdrościć! Bo umiejętność wyłączenia się i poleniuchowania wcale nie jest taka oczywista! Jesteśmy tak zabiegani, że odpoczywamy też w biegu, nie potrafimy się wyłączyć. A to,  wcale nie daje dobrych rezultatów na dłuższą metę.

Ale – krytycy i sceptycy znajdą się wszędzie!

Z pozoru, wszystko wygląda idealnie. Dzięki Fredagsmys Szwedzi mogą sobie zrobić dzień „offline”. Coś, czego tak bardzo brakuje w dzisiejszym świecie. Pojawia się jednak coraz więcej głosów, które zwracają uwagę na drugą, mniej pozytywną stronę tego święta. Niestety, Fredagsmys utrwala złe nawyki żywieniowe wśród Szwedów. Przez „leniwy piątek” maleje ich aktywność fizyczna, wzrasta spożycie alkoholu, słodyczy, chipsów i innych fast foodów. W konsekwencji szczególnie zagorzali wyznawcy tradycji Fredagsmys są bardziej narażeni na nadwagę i związane z nią choroby, jak cukrzyca,  czy choroby serca. Problem dotyczy szczególnie dzieci.

Przeciwnicy Fredagsmys nawołują więc do zastąpienia niezdrowego i tłustego jedzenia lekkimi przekąskami, jak warzywa, owoce, nasiona, czy orzechy. Choć nie sposób nie przyznać im racji.

Prawda leży po środku

Racja, jak to często bywa, leży gdzieś po środku. Fredagsmys to odpoczynek i „psychiczne wytchnienie” po ciężkich dniach pracy. Negatywnym skutkom związanym ze złymi nawykami żywieniowymi dość łatwo zapobiec. Wszystko zależy od samych zainteresowanych i ich umiejętności samokontroli. Przecież wszystko jest w końcu dla ludzi. Wystarczy zachować umiar. Nikt nie mówi, że trzeba się przejadać!

W Szwecji Fredagsmys to ugruntowany zwyczaj. W Polsce natomiast mamy inne „małe tradycje”. Na przykład niedzielne obiady ze słynnym schabowym i odpoczynek po takim posiłku w gronie najbliższych.

Złapanie dystansu do codzienności jest niezwykle ważne. Warto doceniać chwile relaksu.