Na początku lat 60. największe gwiazdy muzyki pop nagrywały dla Coca-Coli piosenki, które zachwycały fanów muzyki. Krótki reklamowy slogan „Things Go Better with Coke” i radiowa kampania reklamowa zapoczątkowały serię muzycznych hitów.

W 1962 roku Bill Backer, młody pracownik agencji reklamowej McCann Erickson, usłyszał  Freddy’ego Cannona w jego przeboju „Palisades Park”. Backera uderzyło to, jak słowa piosenki oddają autentyczną radość z konsumpcji prozaicznego hot-doga w parku rozrywki. To spostrzeżenie miało ogromne znaczenie dla jego kariery i historii Coca-Coli.

Backer w trakcie swojej błyskotliwej kariery stworzył wiele pamiętnych haseł i sloganów dla różnych marek, w tym słynne “I’d Like to Buy the World a Coke” dla Coca-Coli, “Tastes Great, Less Filling” dla piwa Miller czy “Soup is Good Food” dla Campbell's Soup. Backera zwerbowano do agencji McCann z Young and Rubicam, by pracował dla „kłopotliwych” marek – National Biscuit i Coca-Coli.

Backer uważał, że „Things Go Better with Coke” było czymś więcej, niż tylko sloganem. Pomyślał, że mogłaby się na nim oprzeć cała kampania. Hasło reklamowe było obietnicą, że studia, życie a nawet, miłość mogą potoczyć się lepiej, jeśli towarzyszy nam Coca-Cola. Backer napisał pierwszy muzyczny dżingiel, a folkowa grupa The Limeligters nagrała demo. Jakość taśmy była fatalna, pełna szumu, trzasków i pisków.

- I to właśnie miało być demo dla The Coca-Cola Company. Miało sporo technicznych błędów, słychać było nawet miejsca, w których musieliśmy posklejać taśmę. Ale na początek wystarczyło – mówi Backer w rozmowie dla archiwów Coca-Coli. - Szybko okazało się, że oni się w tym zakochali. Powiedziałem „świetnie, dajcie mi więc porządne pieniądze, a nagram wam prawdziwy dżingiel”. Jednak kiedy The Limelighters dowiedzieli się, że będą pracować dla Coca-Cola i zarobią sporo pieniędzy, nie byli już w stanie zaśpiewać tego kawałka, tak jak trzeba.


To zabawne, że Coca-Cola, jedna z największych na świecie korporacji, przez sześć lat emitowała piosenkę złożoną z kilku ledwie skleconych taśm. Tak czy siak, slogan zaprezentowano w 1963 roku i okazało się, że Backer miał rację. Utwór faktycznie miał to „coś” i stał się jednym z najbardziej popularnych dżingli, jakie kiedykolwiek wypuściła Coca-Cola.

Jaki związek z tą historią mają Freddy Cannon i „Palisades Park”? Kiedy Backer usłyszał tę piosenkę, pomyślał, że skoro znalazło się w niej miejsce dla hot-doga, dlaczego miałoby go zabraknąć dla Coca-Coli? A jeśli Coca-Cola miałaby się znaleźć w piosence pop, dlaczego reklamowy dżingiel nie miałby brzmieć dokładnie jak popowy przebój?

Do swojego nowego pomysłu Backer zaczął przekonywać Delony Sledge'a, dyrektora ds. reklamy w Coca-Cola.

Sledge kierował działem reklamy i był odrobinę staroświecki. Backer opisał go jako człowieka ery druku, który świetnie wyczuwał dobre hasła, ale nie czuł się komfortowo w pracy dla radia, czy telewizji.

Aretha Franklin

Aretha Franklin była jedną z gwiazd, która wykonała dżingiel dla Coca-Coli.

Becker próbował napisać teksty oddające smak Coca-Coli. Sledge powiedział mu jednak, by nawet nie próbował tego robić. Miał w pamięci niepowodzenia kilku uznanych pisarzy, którzy wcześniej próbowali to uczynić. - Jeśli Wiliam Faulkner i James Dickie temu nie podołali, daj sobie spokój. Wystarczy przekazać ludziom, że to najlepszy smak kiedykolwiek wymyślony przez człowieka, albo i Boga, jeśli zechcesz – powiedział.

Dopiero w 1965 roku Backer przekonał Sledge'a, że radio oferuje wspaniałe możliwości dotarcia do młodzieży. Kiedy przyszedł czas na nagranie reklamy, Backer chciał wyjść poza ograną formę reklamowego dżingla.

- Te reklamy cieszyły się popularnością, bo brzmiały jak zwykłe piosenki – mówił później. W pierwszych, wystąpili The Four Seasons, Jan and Dean, The Shirelles i John Bubbles.

Artystów poproszono, by skomponowali i nagrali piosenkę inspirowaną jednym z własnych hitów. Musieli tylko włączyć do utworu slogan „Things Go Better with Coke”. W rezultacie reklamowe dżingle brzmiały dokładnie jak muzyka, której wszystkie nastolatki słuchały wówczas w radiu.

Kampania odniosła natychmiastowy sukces. Reklamy, w których wystąpili Shirelles i John Bubbles trafiły na szczyty list przebojów. Kampania nabierała rozpędu i dołączało do niej coraz więcej artystów. Backer wspomina współpracę z jednym z jego ulubionych muzyków. - Ray Charles napisał jeden z kawałków w swoim niepowtarzalnym stylu. Reklama ta została w 1966 roku kilkakrotnie nagrodzona w branżowych konkursach.

W 1968 roku, kiedy kampania była w pełnym rozkwicie, dyrektorem muzycznym w McCann Erickson został Billy Davis, aktywny muzyk i producent wielu ówczesnych przebojów muzyki pop. Wraz z Backerem stworzyli jedne z najlepszych reklam przygotowanych kiedykolwiek dla Coca-Coli.

W 1969 roku Coca-Cola zmieniła swój slogan z „Things Go Better with Coke” na „It's the Real Thing”, jednak wciąż nagrywano nowe dżingle z udziałem Jamesa Browna, The 5th Dimension czy Moody Blues. Jednym z najciekawszych wykonań było spotkanie w studiu Arethy Franklin i Raya Charlesa, którzy zaśpiewali piosenkę napisaną przez innego świetnego muzyka, Neila Diamonda.

James Brown

James Brown nagrał dżingiel do kampanii „It's the Real Thing”.


Popularność reklam radiowych sięgnęła szczytu na początku lat 70, kiedy “I’d Like to Buy the World a Coke” nagrane przez The New Seekers (1971) ,czy Country Sunshine autorstwa Dottie West (1973) stały się przebojami we wszystkich stacjach radiowych. W połowie lat 70. Coca-Cola zaczęła odchodzić od tego formatu w związku ze zmianą sloganów na „Coke Adds Life” i „Have a Coke and a Smile”. Popularni artyści wciąż pojawiali się w reklamach, nie byli już jednak częścią szerzej zakrojonej kampanii.

Czy nowy format okazał się sukcesem? Archiwa z tamtych czasów każą powiedzieć, ze zdecydowanie tak. Branżowe publikacje z 1968 roku wskazują na 40 proc. wzrost świadomości marki wśród nastolatków i zauważają, że utwory nagrane na potrzeby kampanii regularnie dostawały się do czołówek list przebojów większości stacji radiowych. Setki tysięcy promocyjnych nagrań zostało rozdanych podczas konkursów radiowych i wciąż pozostaje popularnym przedmiotem kolekcjonerskim.

Pomysł wciąż zresztą żyje. Kampania stała się inspiracją dla programu „52 songs of happiness”, w którym artyści anonimowo wykonują piosenki, których tematyka obraca się wokół odkrywania i dzielenia się muzyką. Utwory znaleźć można na liście Coca-Coli w Spotify oraz w specjalnej aplikacji social media Coca-Cola Placelists.

Ted Ryan jest dyrektorem ds. dziedzictwa w The Coca-Cola Company.