Ludzie kochają zbierać przedmioty, nieważne czy będą to znaczki pocztowe, komiksy czy monety. Jednak niewiele rzeczy rozpala tak, jak pamiątki związane z Coca-Colą. Niektóre z nich osiągają na aukcjach zawrotne ceny.

Zdobywanie i sprzedaż starych butelek, kalendarzy, znaczków i innych przedmiotów związanych z Coca-Colą może być tak dobrym biznesem, że niektórzy znawcy zrobili w tej branży prawdziwą karierę. Jednym z nich jest 62-letni Gary Metz, który przez dekady był zaufanym doradcą w zakresie kupna i sprzedaży eksponatów Coca-Coli i organizował największe ich aukcje.

Jak to się zaczęło? - Mój dziadek prowadził sklep, w którym znajdowało się mnóstwo reklam Coca-Coli – mówi Metz. - Pamiętam, że całkiem mi się podobały, ale wówczas zbierałem puszki po tytoniu – wspomina. Wszystko się zmieniło, odkąd dostał wakacyjną pracę w rozlewni Coca-Cola.

- Widziałem nie tylko cały proces produkcji, co było fascynujące – opowiada. - Ale ciągle też natykałem się na stare, cynowe znaki Coca-Coli i włóczyłem się po zakładzie, gdzie je tworzono – dodaje.

Każdego lata, kiedy tylko nie studiował na politechnice, Metz wracał do fabryki i przyglądał się produkcji napojów oraz znaków reklamowych. Aż wreszcie zapragnął kolekcjonować reklamy Coca-Coli.

- Zacząłem odwiedzać targi staroci i wystawy antyków – mówi. Poszukiwania były dla niego tak ekscytujące, że zajmował się nimi przez całe lata 70., po drodze żeniąc się i znajdując pracę. W końcu tak uzależnił się od „polowania”, że nie zajmował się prawie niczym innym niż ciągłym sprzedawaniem pamiątek w celu kupna innych.

W rezultacie nabył ogromną wiedzę o rynku przedmiotów związanych z Coca-Colą. W 1988 roku dzięki obracaniu pamiątkami po godzinach zarabiał już więcej niż w swojej stałej pracy. Rzucił ją, by w pełni poświęcić się swojej pasji.

Metz kupił samochód i organizował aukcje w całym kraju. Z każdym miesiącem z coraz większą łatwością znajdował prawdziwe rarytasy. Strategia była prosta. Metz jechał do miasteczek, gdzie znajdowały się niegdyś fabryki Coca-Coli. Wiedział, że można tam trafić na stare reklamy, które nigdy nie zostały nawet użyte.

- Znajdowałem osobę, która ich pilnowała i pytałem, czy jest zainteresowana sprzedażą. Jeśli tak, oferowałem uczciwą cenę. A reklamy później odsprzedawałem – opowiada.

Na początku lat 90. zbudował imponującą kolekcję pamiątek i postanowił zorganizować dużą aukcję w Salem, w Wirginii. Metz miał reklamy, butelki, i nietypowe pamiątki, jak wykonany przez Coca-Colę znak ostrzegawczy dla mężczyzny, który przeprowadzał dzieci przez jezdnię. Miał nadzieję, że sprzeda większość przedmiotów. Sprzedał wszystkie i to z pokaźną marżą.

Wieść o sukcesie szybko się rozeszła i kolekcjonerzy zaczęli prosić Metza, by zajął się sprzedażą ich pamiątek. Od 1992 do 2006 roku przeprowadzał dwie aukcje rocznie, zarabiając od 400 do 700 tys. dolarów na każdej z nich. W 2006 biznes Metza tak się rozrósł, że połączył się z domem aukcyjnym Morphy'ego. Nowa spółka organizuje 40 aukcji rocznie oferując różnorodne przedmioty. Jednak znana jest przede wszystkim z pamiątek związanych z Coca-Colą.

Dziś wielu ludzi pyta Metza o poradę, jak rozpocząć kolekcjonowanie. - Po pierwsze, kup to, co lubisz i co sprawia ci radość. Po drugie, kup to na dobrych warunkach – mówi.

Gary Metz

Metz radzi też przeszukiwać aukcje internetowe i te organizowane publicznie. Zdecydowanie zaleca też dołączenie do Klubu Kolekcjonerów Coca-Cola, aby poznać specyfikę tego rynku. - Idź na poważną wystawę, znajdź szanowanego kolekcjonera i pytaj – mówi Metz. - Im większą posiadasz wiedzę, tym lepiej – zaznacza.

Sam Metz wciąż ładuje swój samochód pamiątkami i jeździ na pchle targi polować na okazje. - Mam to już we krwi – mówi.