- Kiedy kochasz to, co robisz, odniesiesz sukces, a jeśli robisz coś bez przekonania, sukcesu nigdy nie osiągniesz – mówi Lana Popović, dyrektor generalna Coca-Cola na Polskę i kraje bałtyckie.

Od początku lipca 2016 r. Lana Popović kieruje spółką Coca-Cola Poland Services. Kim jest nowa szefowa Coca-Coli w Polsce? Jaką jest menedżerką? Co myślała o Polsce zanim tu przyjechała?

Pracujesz w Coca-Coli od 15 lat...

- Aż trudno w to uwierzyć!

Czym różni się Coca-Cola od innych firm?

- Przede wszystkim pamiętajmy, że Coca-Cola dysponuje najsilniejszą marką spośród wszystkich koncernów FMCG. Magia tej marki naprawdę ma wpływ na wszystkich pracowników.

Jak zmieniła się Coca-Cola przez te 15 lat?

- Jedyną stałą rzeczą w Coca-Coli są ciągłe zmiany. I nie jest to przypadek. Zmieniają się konsumenci, rynek, a my musimy się dostosowywać do kontekstu, w którym działamy. Dlatego w Coca-Coli nie można się nudzić. W Coca-Coli jest jeszcze druga niezmienna rzecz. To pasja. Energia, którą ludzie wnoszą do Coca-Coli i miłość do tej marki. Przy tym wszystkim wciąż dojrzewamy, uczymy się, rozwijamy. I to wszystko dzieje się jednocześnie. Zmieniamy się, a szybkość tych zmian staje się coraz większa, bo i otoczenie zmienia się coraz szybciej.

Wyglądasz na dynamiczną osobę. Lubisz pracować w dynamicznym środowisku?

- Tak. Ale potrafię sobie wyobrazić, jak wyciszona, spokojnie pracuję w odosobnieniu. Energię jednak czerpię z interakcji. To nie przypadek, że jestem tutaj od 15 lat. Przez ten czas wiele rzeczy się zmieniło, ale wciąż jesteśmy dynamicznym środowiskiem z mocnym nastawieniem na nieustanną naukę.

Sporo mówisz o zmianach, a z nimi wiążą się częste podróże i przeprowadzki. To zaleta, czy wada tej pracy?

- Zmiana zawsze wiąże się w jakimś stopniu z niewiadomą, napięciem. Jednak z mojego punktu widzenia te doświadczenia to powód do radości. Jestem szalenie ciekawa świata i zmiany w moim życiu uważam za zaletę. Gdziekolwiek się przenosiłam, zawsze mnie ta zmiana wzbogacała. Nowe doświadczenia, przyjaźnie, kultura, życie w innym mieście. Kiedy byłam singielką, częste podróże nie były żadnym problemem. Teraz, gdy mam rodzinę, jest trochę inaczej. Do Warszawy przeprowadziłam się z synem i rodzicami. Dzięki pomocy i wsparciu mojej rodziny, mogę czerpać radość z tych wszystkich zmian i nowości, które wiążą się z przeprowadzką do Polski.

Który z krajów najbardziej lubiłaś, zanim przyjechałaś do Polski?

- Do Grecji przyjechałam z chorwackiego wybrzeża, które kocham. Szybko jednak obdarzyłam uczuciem także Grecję. Tamtejsza kultura, piękno przyrody i fantastyczna kuchnia sprawiły, że dobrze wspominam spędzony tam czas.

Czy dostrzegasz jakieś różnice między konsumentami w różnych krajach?

- Większą uwagę skupiam na uniwersalnych wartościach niż lokalnych różnicach. Oczywiście, trzeba rozumieć lokalny kontekst i dostosować się do niego. Potrzebna jest wrażliwość, by te lokalne uwarunkowania zauważyć i nauczyć się z nimi współgrać. Trzeba zrozumieć konsumentów w danym kraju, ich specyfikę. Kim są? Czego chcą? Zazwyczaj jednak ludzie kierują się podobnymi wartościami. Dlatego traktujemy naszych konsumentów jako całość, tak samo w Chorwacji, Grecji czy Polsce. Chociażby chęć poszukiwania nowości jest taka sama, niezależnie od szerokości geograficznej. Podstawą jest traktowanie konsumentów tak, by darzyli nas zaufaniem, z poszanowaniem lokalnego kontekstu.

Co było największym wyzwaniem w Twojej karierze?

- Macierzyństwo. To była prawdziwa rewolucja. Pojawienie się syna okazało się wielkim wyzwaniem. Kluczowe było ustalenie priorytetów. W praktyce przekonałam się też, czym jest zachowanie równowagi pomiędzy życiem prywatnym, a pracą zawodową. Priorytety są bardzo ważne w życiu, bo cały czas dokonujemy wyborów. A dokonywanie właściwych wyborów i zrozumienie ich wagi, dla mnie jako matki, było ogromnym wyzwaniem.

Czy trudno jest Ci pogodzić macierzyństwo z pracą zawodową?

- Nie. Wierzę, że zawsze można być profesjonalistą, jednak zawsze powtarzam, że najważniejsze jest bycie matką. Sekret tkwi w dokonywaniu wyborów, z którymi się zgadzasz. Jeśli dokonujesz ich zgodnie z wyznawanymi przez ciebie wartościami, wszystko można pogodzić.

Jednak niektórym trudno jest podejmować tak ważne decyzje, nie wiedzą, w którą stronę podążać...

- Najważniejsze to wiedzieć, kim się jest i zaakceptować fakt, że całe życie trzeba nad sobą ciężko pracować. To prawdopodobnie najważniejsza kwestia w życiu, odpowiedź na pytanie, kim właściwie jestem.

Masz jakiś sposób na sukces?

- Codziennie wieczorem, przed snem, przeznaczam dziesięć, może piętnaście minut na coś, co można nazwać medytacją lub refleksją. Zastanawiam się nad minionym dniem, nad tym, co zrobiłam. Pytam siebie, czy się czegoś nauczyłam, czy coś mogłam zrobić inaczej, lepiej, czy to w pracy, czy w relacjach z synem. O sukcesie mogę powiedzieć wtedy, kiedy patrzę na siebie w lustrze i czuję się dobrze, jestem w zgodzie z samą sobą. Jednak najważniejsze jest dla mnie pozostawienie śladów, małych śladów, które zmieniają rzeczywistość. To chwila rozmowy, spotkanie z kimś, rozwiązanie czyjegoś problemu. Ważne jest też dla mnie być wiarygodną i zmieniać świat, w większym lub mniejszym stopniu, w miarę możliwości. Wtedy czuję się spełniona. Pozostawienie tego pozytywnego śladu sprawia, że odnoszę sukces.

Chcesz zmieniać świat, wiele od siebie oczekujesz. A czego oczekujesz od współpracowników?

- Najważniejsze, że nie więcej niż od siebie (śmiech). Bardzo ważna jest uczciwość, ale najważniejsza jest dla mnie ich ciekawość. Chciałabym, by ludzie kochali to, co robią, popełniali błędy i uczyli się na nich. Kiedy kochasz to, co robisz, odniesiesz sukces. Ale jeśli robisz coś bez przekonania, nie żyjesz tym, sukcesu nigdy nie osiągniesz. Dlatego oczekuję od mojego zespołu, by był "obecny", był tu i teraz, by lubił swoją pracę. Co to znaczy być tu i teraz? Podam przykład. Jeśli pracujesz jako brand manager Coca-Coli, to jesteś w pełni skupiony na tym obszarze, oddajesz się mu cały. Nie tracisz czasu na rzeczy nieistotne, niezwiązane z twoimi zadaniami. Po prostu czerpiesz radość i energię z wykonywania pracy brand managera Coca-Coli, lubisz tę rolę. Jednocześnie pamiętasz, że to ty jesteś odpowiedzialny za zespół, nikt inny. I dodatkowo, ta właśnie praca daje ci wiele powodów do dumy. To bardzo ważne, by być dumnym z tego, co się robi w życiu zawodowym. Jeżeli masz takie podejście do wykonywanej pracy, wtedy znajdziesz też odwagę i chęci, by próbować nowych rzeczy, uczyć się i wyciągać wnioski na przyszłość.

Mocno wspierasz swój zespół?

- Uważam się za osobę prostolinijną i szczerą. Nie zamykam się w gabinecie, moje drzwi stoją otworem przed wszystkimi, którzy potrzebują ze mną porozmawiać. Wspieram mój zespół. Jeśli mogę ich inspirować, dopingować, rozwijać, nauczyć czegoś, jestem gotowa to robić. Jak mówiłam, chcę pozostawiać pozytywne ślady. I tu wcale nie chodzi o pobudki altruistyczne, ja po prostu pracuję w symbiozie z moim zespołem i zawsze jestem gotowa go wesprzeć.

Najważniejsze cechy dobrego lidera?

- Mahatma Gandhi powiedział kiedyś: „Najlepszym sposobem, by się odnaleźć, jest zatracenie się w służbie innym”. Koncepcja przywództwa jako służby jest dość popularna w Indiach. Chodzi o to, że jesteś tak dobry jak twój zespół. Jest wiele różnic między przywódcami, a zwykłymi menedżerami. Przywódca to ktoś, za kim chcą podążać ludzie, nawet jeśli pozbawiony jest tytułów i stanowisk. Menedżer potrzebuje hierarchii by być skutecznym. Często mówi też "Ja to zrobiłem!”,

„Jestem tym, któremu zawdzięczamy wyniki". Lider działa zupełnie inaczej. Chodzi o kierowanie zespołem, który jest dumny z osiąganych wyników, który rozwija siebie i obszar, za który odpowiada. Kiedy więc myślę o tym, jakim liderem staram się być, do jakiego modelu dążę, to jest to ktoś, kto rozwija się wraz z całym swoim zespołem.

Gdybyś miała wskazać jedną osobę, która inspiruje cię w życiu zawodowym, kto by to był?

- Nigdy nie miałam jednego autorytetu. Jest wiele osób, które inspirowały mnie na różnych etapach życia i pracy. I byłabym naprawdę nie w porządku, gdybym miała wskazać jedną osobę, która mnie ukształtowała. Mogę jednak powiedzieć, że inspiruje mnie Mahatma Gandhi. Niektóre jego myśli miały wpływ na moje życie, na moją karierę. Gandhi wiele mówił o nieustannym rozwoju, o nauce, pokorze. Jeśli pomyślę o inspiracji szerzej, to jedną z najważniejszych książek w moim życiu jest "Mały Książę". Obydwa te źródła inspiracji uczą, że jakość zawsze wygra z ilością, a zawartość z formą. Na co dzień staram się zresztą wybierać te źródła, książki, które mówią o ciągłym rozwoju i o ludziach, którzy zmieniają świat, choć niekoniecznie są tymi, którzy najgłośniej krzyczą.

Jak ładujesz baterie po ciężkiej pracy?

- Przede wszystkim poprzez interakcje z ludźmi. Ale kiedy naprawdę chcę się zrelaksować, czytam, gram na pianinie lub słucham muzyki. Zdecydowanie nie jestem typem sportowca. Oczywiście, lubię żeglarstwo, jeżdżę na nartach, ale jestem w tym raczej kiepska. Dlatego wolę czytać, w książkach można znaleźć myśli, które naprawdę nas poruszają.

Jak się czujesz na nowym stanowisku?

- Zmiana zawsze wiąże się w jakimś stopniu z niewiadomą, z napięciem. I tak też było, gdy przyjęłam nowe stanowisko. Jednocześnie od początku rozpiera mnie niesamowita energia i jestem bardzo szczęśliwa, że mogę być tutaj. W życiu są chwile, kiedy nie szukamy zmian. I ja właściwie zmiany nie potrzebowałam.  Na poprzednim stanowisku pracowałam dopiero od roku i chciałam wiele rzeczy jeszcze zrobić. Gdy przyszła propozycja objęcia stanowiska w Polsce, poczułam, że jednak jestem na tę zmianę gotowa, że w nowej roli też mogę zrobić wiele dobrego, pozostawić pozytywny ślad. Polska to bardzo ważny kraj ze względu na położenie, wielkość rynku. I zrozumiałam, że mogę tu coś zmienić dając moją energię, pasję, budując nowe rzeczy. Powiedziałam: ok, nie zrobiłam w poprzedniej pracy wszystkiego, co chciałam, ale przyjmę to nowe wyzwanie. Będzie to dla mnie niezwykła podróż, zarówno w kontekście zawodowym, ale i prywatnym, trzymajcie więc za mnie kciuki. 

Będziesz się uczyła polskiego?

- Tak. Syna zapisałam do międzynarodowej szkoły, ale nalegam, by także miał lekcje polskiego. To świetna okazja, by coś zyskać, czegoś się nauczyć. Zresztą nauka nie powinna być trudna, nasze języki – polski i chorwacki mają wspólne korzenie.

Jaki miałaś wcześniej obraz Polski?

- Mieszkałam wcześniej w Chorwacji i miałam sporą styczność z Polakami, którzy przyjeżdżali tam jako turyści. Wiedziałam więc, że to podobna kultura. Postrzegałam Polaków już wcześniej jako ludzi otwartych, mających dobre intencje, o dobrych sercach. Oczywiście, tak naprawdę niewiele o niej wiem, muszę więc zjeździć ją wzdłuż i wszerz. Cieszę się, że będą mogła Polskę poznać z bliska.