O przywództwie, ciągłej nauce i strategicznym myśleniu pisze Muhtar Kent, ustępujący dyrektor generalny The Coca-Cola Company.

Przez lata dzieliłem się wieloma refleksjami na temat przywództwa i starałem się budować kulturę przywództwa, która da The Coca-Cola Company trwałą przewagę na rynku.

W przywództwie chodzi moim zdaniem o tworzenie wartości. Bez względu na to, co i gdzie robisz, musisz pozostawiać za sobą świat lepszym, niż go zastałeś. Najlepsi liderzy nie przestają się uczyć. Uczą się na swoich błędach i swoich sukcesach nie tylko wtedy, kiedy są młodzi, ale przez całą swoją karierę. Na pewno próbowałem to robić. Niezbędne było tu słuchanie innych ludzi. Bez względu na to, jak daleko jesteś na ścieżce przywództwa, zawsze musisz szukać dobrych doradców.

Na każdym etapie kariery patrzyłem na zagadnienie przywództwa z innej perspektywy. Na początku wiele uczyłem się o rozwijaniu empatii i poszanowaniu pieniądza. Później skupiłem się na współpracy z innymi i budowaniu sieci zaufania. W ostatnim czasie pracowałem nad wizją przyszłości całej firmy, komunikowaniem priorytetów oraz wykorzystywaniem wiarygodności i relacji, aby pomóc Coca-Cola i całemu systemowi we wspólnej pracy.

Bardzo ważne było dla mnie przedstawianie udziałowcom długotrwałej perspektywy, co zdaniem wielu jest oczywiste w firmie o 130-letniej historii. Nic jednak nie przychodzi samo z siebie. Podczas spotkania z udziałowcami w ubiegłym roku wyjaśniałem, że budujemy tę firmę nie w perspektywie przyszłego kwartału, ale w perspektywie następnego ćwierćwiecza.

Coca-Cola to firma oparta na marce, a nasze są niczym więcej jak obietnicami. Ich spełnianie oznacza, że nie możemy nigdy wpaść w pułapkę samozadowolenia i arogancji, musimy być zamiast tego otwartymi na zmiany i udoskonalenia.

W ostatnich latach spojrzeliśmy za siebie, by ocenić nasze działania, zbadać w jaki sposób możemy być bardziej dynamiczni, przedsiębiorczy i wydajni. I poczyniliśmy wyraźne postępy. Poszerzyliśmy nasze portfolio i wybór opakowań, aby służyć zmieniającym się gustom konsumentów, usprawniliśmy marketing, wzmocniliśmy działanie całego globalnego systemu, przekształciliśmy naszą działalność w Ameryce Północnej i uzyskaliśmy jeden z najsilniejszych wzrostów przychodów spośród producentów FMCG. Jednak stawanie się lepszym to podróż, która nigdy się nie kończy.

W ciągu prawie 40 lat w biznesie często mówiłem, że ciężka praca to dopiero początek, fundament. Chodzi o tworzenie warunków do odnoszenia stałych, powtarzalnych sukcesów. I w tym przypadku sukces wymaga składania obietnicy bez ustalonego wcześniej rezultatu, a następnie realizowania tej obietnicy.

W maju moje zadania przekażę w Coca-Cola Jamesowi Quinceowi. Jest to odpowiednia osoba, by w odpowiednim czasie poprowadzić naszą firmę w przyszłość. Będę wciąż zasiadał na czele zarządu, a James będzie miał moje pełne poparcie.

James i jego zespół napiszą kolejny rozdział historii Coca-Cola, który nie tylko odniesie się do wyzwań przed którymi stoimy, ale też uwolni potencjał naszych marek, naszych ludzi i całego systemu.

Ostatecznie przywódcy są oceniani rzez pryzmat tego, co po sobie zostawili. I czuję się spokojny, mając świadomość, że przed Coca-Cola jawią się najlepsze w historii perspektywy.

Dla mnie będzie to ostateczna miara mojej kariery i przywództwa w firmie, którą kocha cały świat.

Tekst pierwotnie ukazał się na Fortune.com.