Kobiety sukcesu są wśród nas! Przedsiębiorcze, energiczne z ciągłym apetytem na więcej. Zapraszamy do poznania bliżej Natalii Świrskiej - finalistki konkursu #Bizneswoman Roku 2016, zainicjowanego przez Sukces Pisany Szminką.

Skąd wziął się pomysł na „uporządkowanie” komunikacji na rynku nieruchomości? Czy opiera się na prywatnych doświadczeniach?

Razem z Kamilem Nicieją — drugim założycielem Ady — bardzo szybko mieliśmy do czynienia z rynkiem wynajmu. Już w okresie licealnym przeprowadziliśmy się do Wrocławia, żeby tutaj się uczyć. Potem zostaliśmy na studia. Przez ten okres wynajmowałam kilkanaście mieszkań, a Kamil poszukiwał współlokatorów do własnego mieszkania. Proces znaliśmy więc z dwóch stron — nie ma różnicy, czy jesteś właścicielem, czy też nie — nikt nie lubi wynajmu, który jest czasochłonny i mało transparentny. Wszyscy ludzie wzięli za pewnik, że tak być musi. Okazuje się, że nie — dzięki technologii.

Skąd pojawiło się zainteresowanie sztuczną inteligencją?

Zaczynając swoją pracę w ekosystemie startupowym, byłam kompletnie zielona w temacie technologii. Jedynym z nielicznych programów, które potrafiłam obsługiwać był Microsoft Excel, który był mi niezbędny w finansach, które studiowałam. W miarę coraz aktywniejszego działania, zaczęłam się nią bardziej interesować. Zaczęłam zadawać pytania. Zdałam sobie sprawę, jaką ma moc. Wielu badaczy sądziło, że sztuczna inteligencja będzie pomagała nam w zwykłych, codziennych czynnościach. Dopiero teraz okazuje się, że to nie jest do końca prawda. Sztuczna inteligencja może nam pomóc w załatwianiu skomplikowanych i złożonych spraw, jak na przykład związane z nieruchomościami. Jest to niesamowite, w jaki sposób technologia może nam ułatwić życie. Dlaczego z tego nie skorzystać?

Jak powstał asystent Ada? Od czego to wszystko się zaczęło, jak wyglądał proces?

Ada powstała metodą prób i błędów. Weryfikowaliśmy, testowaliśmy funkcjonalności, sprawdzaliśmy dokładnie naszą grupę docelową i rynek. Przed Adą robiliśmy jeszcze dwa projekty bazujące na nieruchomościach. Jak zaczęliśmy? Jest to dosyć zabawna historia. Kamil rzucił pracę we wrocławskiej agencji i zaczął poszukiwać osoby, z którą mógłby założyć startup. Ja w tym czasie miałam jechać na wolontariat do Afryki i pracować z dziećmi. Na spotkaniu pożegnalnym przed wylotem Kamil z takim zapałem zaczął opowiadać o swoim pomyśle, że zostałam zarażona jego nastawieniem. W efekcie w Afryce nie byłam do tej pory.

Ada (www.adaonline.pl) — personalny asystent do najmu, powstał w momencie kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że właśnie sztuczna inteligencja może rozwiązać problemy zarówno najemców, jak właścicieli i agentów: umówi Cię na spotkanie, podpowie, czy cena jest właściwa, znajdzie ofertę mieszkania w odpowiedniej dla Ciebie lokalizacji, uwzględniając wszystkie Twoje preferencje: bliskość i dobry dojazd do pracy, restauracje, komunikację miejską i wiele innych. Wszystko dzieje się automatycznie i szybko, bo Ada, jak to robot, nigdy nie śpi.

Ada już jest i działa. Czym zajmujesz się teraz? Jak wygląda Twój standardowy dzień pracy?

Działa to mało powiedziane —20 000 użytkowników skorzystało z usług Ady! Tym też się przede wszystkim zajmuję. Jestem odpowiedzialna za marketing i operacje — od dotarcia do grupy docelowej, przedstawienie produktu po stworzenie planów finansowych. Jest to duże wyzwanie, szczególnie, że w tym momencie na marketing nie wydajemy ani złotówki — staramy się wypracować organiczne wzrosty. Nie wiem, czy można ujednolicić i opisać mój standardowy dzień pracy. Zazwyczaj wykonuję rzeczy, które trzeba zrobić i zastanawiam się, jak ulepszyć nasze działania.

Gdybyś miała zacząć wszystko od początku, to zmieniłabyś coś? Czego nauczyła Cię praca nad startupem?

Niejedną rzecz. Pewnie mogłabym stworzyć długą listę, która odnosiłaby się przede wszystkim do mojego podejścia. Po pierwsze, wszystko trwa dłużej niż sądziłam — dopinanie deal’ów, praca nad produktem czy pozyskanie konkretnej liczby użytkowników. Bardziej świadomie i stanowczo podchodziłabym do niektórych rzeczy, szczególnie jeżeli chodzi o podejście do kobiet — w tym segmencie jest bardzo dużo do poprawy.
Praca nad startupem to największe wyzwanie w moim życiu. Nauczyło mnie to wytrwałości, walki o swoje i radzenia sobie z sinusoidą emocji. Musiałam w sobie wypracować przekonanie, że ja nie jestem tym startupem, że daję z siebie 200%, ale dopiero się uczę, więc rzeczy mogą mi nie wychodzić. Teraz umiem pracować w zmiennych warunkach. Wcześniej wolałam mieć wszystko zaplanowane, działać w środowisku, które znam. W startupach cały czas dzieje się coś, co stawia nasze plany pod znakiem zapytania.

Zostałaś finalistką konkursu #Bizneswoman Roku 2016, zainicjowanego przez program Sukces Pisany Szminką, który wspiera kobiety w biznesie. Dla nas Twoja kandydatura to coś niesamowitego – młoda i tak ambitna kobieta to skarb! A jak Ty postrzegasz swój udział w konkursie?

Już sama nominacja do grona finalistek była dla mnie wielkim zaskoczeniem połączonym z euforią. W moim życiu zawsze tak jest, że jeżeli chcę coś osiągnąć, to muszę włożyć w to bardzo dużo energii. Nie mam nic za darmo.  Dlatego też, jak usłyszałam swoje imię i nazwisko podczas gali, do ostatniej sekundy nie wierzyłam. Pracowałam na to długo, ale sam tytuł zawdzięczam wspaniałym ludziom, których spotkałam na swojej drodze. Niesamowicie im dziękuję! Jest to wielka motywacja do jeszcze sprawniejszego działania!

Co myślisz o takich inicjatywach jak Sukces Pisany Szminką?

Dziękuję im, że są, że komuś (w tym przypadku Oldze Kozierowskiej i całemu zespołowi) chce się codziennie rano wstawać i działać dla nas — dla kobiet! Takie organizacje są bardzo potrzebne, bo pokazują i uświadamiają społeczeństwo, że my też potrafimy i jesteśmy przedsiębiorcze. Kształtują środowisko, obalają mity, a nam zostawiają czas na pracę nad sobą, a przede wszystkim nad własnym biznesem.

Co powiedziałabyś młodym kobietom, które chciałyby rozwijać swoje pasje, pomysły, ale nie mają tyle odwagi lub nie wiedzą od czego zacząć?

Nie mam złotych rad. Każdy przypadek jest inny, a ja nie lubię generalizować. Jeżeli nie jesteście pewne, spotkajmy się na kawę i porozmawiamy. Napiszcie maila z wątpliwościami, nad czym się zastanawiacie. Jeżeli nie do mnie to do kobiet w waszym otoczeniu. Twórzmy środowisko, które chce rozmawiać o problemach i pomagać.

Prowadzenie własnego biznesu to nie przelewki. Często robi się to kosztem innych rzeczy, jak na przykład czasu wolnego i spotkań ze znajomymi. Jedno wiem na pewno, że jeżeli robimy coś z pasją to nawet w najtrudniejszych momentach potrafimy znaleźć nasze światełko w tunelu. Czujemy, że robimy coś nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Pomysły są ulotne — tylko od Was zależy, czy ktoś o nich usłyszy, czy komuś pomogą. Kiedy będzie lepszy czas na to, aby się o tym przekonać?

Kiedy kochasz to, co robisz, odniesiesz sukces, a jeśli robisz coś bez przekonania, sukcesu nigdy nie osiągniesz – to słowa Lany Popović, dyrektor generalnej Coca-Cola na Polskę i kraje bałtyckie. Co Twoim zdaniem determinuje powodzenie w pracy nad swoim projektem?

Wytrwałość i myślenie pośród założycieli. Ada zawdzięcza niemal wszystko zespołowi, który potrafi działać w każdych warunkach.
Po pierwsze jako założyciele musimy wiedzieć, dokąd dążymy i robić to bardzo świadomie. Wiele razy mieliśmy z Kamilem i Adamem wrażenie, że to koniec. Brak pieniędzy, brak użytkowników, a przede wszystkim wielki zawód. W tym momencie ostatnimi siłami trzeba pomóc odbudować motywację zespołu i popchnąć ten projekt o krok dalej. Wytrwałość w zespole polega też na tym, że kiedy ludzie przychodzą do Ciebie i proponują duże pieniądze w zamian za zrobienie czegoś niezwiązanego z Twoim projektem — żegnasz się i idziesz w swoją stronę.
Dlaczego myślenie? W dzisiejszych czasach bardzo mało zastanawiamy się nad tym, co robimy i jaki ma to dać skutek. Myślenie nie wyklucza porażek, ale na pewno sprawia, że stajemy się bardziej samoświadomi i więcej się uczymy.

Jak sobie radzisz w momentach pełnych wyzwań, co motywuje Cię do działania?

Jestem zadaniowcem — jeżeli są rzeczy do zrobienia, czuję się świetnie. Momenty pełne wyzwań napędzają mnie do działania. Problem zaczyna się wtedy, kiedy oczywiste zadania zostaną wykonane. Długo nie potrafiłam się oduczyć korporacyjno-edukacyjnego systemu pracy: "To jest lista rzeczy, które trzeba zrobić. Masz czas do piątku”. W startupie działa to zupełnie inaczej, trzeba się zastanawiać, sprawdzać i ewentualnie zmieniać. Cały czas nad tym staram się pracować.

Jak ładujesz baterie po ciężkiej pracy?

Najbardziej odpoczywam na łonie natury i aktywnie spędzając czas. Od najmłodszych lat chodzę po górach. Pierwszy swój szczyt zdobyłam w wieku 4 miesięcy będąc w wózku. Karkonosze to moja wielka miłość. Przez kilka lat też ćwiczyłam Capoeirę (afrobrazylijską sztukę walki), teraz staram się biegać — sport restartuje głowę. Jednak to wszystko byłoby mało warte, gdyby nie ludzie — nic nie potrafi naładować moich baterii tak, jak oni.

Jaki jest Twój kolejny zawodowy cel albo wyzwanie?   

Wprowadzić Adę na wyższy level firmy, która zatrudnia i w której ludzie chcą pracować. Wiemy, że wynajem nie musi tak wyglądać i jestem pewna, że to udowodnimy.