Możecie być psychologami, rolnikami i handlarzami, a do tego robić międzynarodowe biznesy. Ba! To wszystko w jeden wieczór, bez żadnych studiów oraz porzucania pracy. Do tego w doborowym towarzystwie. Brzmi niewiarygodnie, prawda? A to niby w jaki sposób? - zapytacie z niedowierzaniem.

Pozwalają na to planszówki, które ostatnimi czasy stały się modnym sposobem na spędzanie wolnego czasu w gronie znajomych, czy rodziny. I nie mówimy tu już tylko o takich grach, jak dobrze znane większości z dzieciństwa,  Monopol czy Chińczyk! Na przestrzeni ostatnich kilku lat w Polsce wydarzyła się prawdziwa rewelacja, to znaczy... rewolucja - na rynku gier planszowych.

Energetyzujące spotkanie z przyjaciółmi

Wernisaż rysunku dziecięcego! - rzuca jeden z graczy, a reszta czym prędzej kładzie na stół jedną z posiadanych kart, która według nich najlepiej ilustruje wypowiedziane hasło. Ying Yang! - wymyśla kolejny uczestnik i pozostali głowią się, jak najciekawiej to ukazać za pomocą ilustracji na karcie. Za każde najciekawiej zobrazowane hasło otrzymujecie punkty. W takie, odwrócone nieco i bardziej zaawansowane, kalambury pozwala zagrać Dixit. Od tej pory temperatura spotkań z przyjaciółmi będzie rosnąć wprost proporcjonalnie do spadania tej za oknem, a chłodne zimowe wieczory nigdy nie będą już takie same.

Jeśli chcecie zaś sprawdzić swoje umiejętności psychologiczne, możecie przenieść się na chwilę do planszówkowej krainy złota. Sabotażysta - bo o tej grze mowa - ma dość proste zasady. Część graczy losuje kartę górnika, a pozostali - sabotażysty. Zarówno jedni, jak i drudzy, bez posiadania wiedzy do której drużyny należą pozostali, mają doprowadzić do wybudowania drogi prowadzącej do złóż złota (górnicy), bądź zablokowania tej drogi (sabotażyści). Wygrywa drużyna, która postawi na swoim. Pełnia emocji na dłuuuugie godziny gwarantowana, a Wy udoskonalicie się w czytaniu mowy ciała i intencji innych!

Niedzielny obiad z rodziną

Za Wami przepyszny niedzielny obiad w rodzinnym gronie... Nastroje lekko leniwe, ale jakże błogie. Tylko co by tu teraz? O, może porozmawiamy o polityce! Widzieliście tę najnowszą ustawę? - rzuca dziarsko wujek podkręcając wąsa. Ooo nie, tylko nie to! Przewidując zażartą dyskusję, która za chwilę nastąpi, czym prędzej ściągacie z półki planszówkę. Przy takich okazjach fantastycznie sprawdzą się chociażby Osadnicy z Catanu, czy też Pytaki.

Pierwsza z nich polega na handlowaniu surowcami i budowaniu osad oraz dróg. Gra wymaga przemyślanej strategii i szybkiego rozplanowania działań. Chwilę później wszyscy fantastycznie się bawią zaśmiewając się do rozpuku, a jedyne sprzeczki dotyczą tego, czyja to kolejka na zbudowanie osady. Uff... doskonała atmosfera ocalona, wszyscy zadowoleni, a jedyne oskarżenia, które członkowie rodziny rzucają w swoją stronę to: Na pewno podmieniłeś karty, gdy nie patrzyłam i dlatego udało Ci się wygrać! ;) Do tego dziadek okazuje się być doskonałym strategiem, kuzynka nie ma sobie równych w negocjacjach, a każdy bez wyjątku posiada poczucie dobrze wykorzystanego czasu wymagającego użycia szarych komórek.

Druga gra należy do bardziej refleksyjnych. Często zdarza się, że osoby połączone więzami krwi nie wiedzą o sobie zbyt wiele, bądź nie umieją poruszać ze sobą niektórych tematów. Gra Pytaki polega na... odpowiadaniu na pytania. Ot, co! Wspomniane pytania są za to nie byle jakie. Na przykład;  Za co cenisz osobę, która siedzi po Twojej lewej i prawej stronie? Opowiedz im o tym, Czy chciałbyś/ chciałabyś, by ktoś z graczy Cię za coś przeprosił? bądź też: Złość - kiedy ostatnio i w jakiej sytuacji odczuwałeś tę emocję? Czyż to nie rewelacyjny i niewymuszony pretekst do tego, by lepiej poznać poszczególnych członków rodziny i pogłębić więzi?

Refleksyjny wieczór z partnerem

Wydaje Wam się, że znacie się już jak łyse konie i nic Was nie zaskoczy? Spróbujcie zagrać w CV! Tutaj wszystko jest możliwe: możecie być milionerami, którzy robią międzynarodowe biznesy lub podróżnikami-idealistami, który pracują na azjatyckiej farmie, by spełniać marzenia. Gra pozwoli Wam bezkarnie puścić wodze fantazji, pofantazjować o innym życiu, poznać wzajemne priorytety, pobudki i wybory. Może okazać się pretekstem do dyskusji na ważne życiowe tematy.

Teraz już na pewno rozumiecie, jak możecie z przymrużeniem oka na rozmowie kwalifikacyjnej powiedzieć przyszłemu pracodawcy, że zainteresowania macie bardzo rozległe, bo zdarzało Wam się być po godzinach projektantami miasta, kupcami i właścicielami trzech rozbudowanych osad z końmi i owcami. I chwilę później mrugnąć do niego okiem porozumiewawczo, wskazując palcem na zapis ''gry planszowe'' w rubryce ''zainteresowania'' i ''poczucie humoru'' figurujące przy ''mocnych stronach kandydata''.