Jesteś wulkanem energii. Od lat prowadzisz zajęcia zumba fitness, we współpracy z programem Lider Animator organizujesz maratony, zarażając motywacją do pokochania aktywności fizycznej tysiące Polek. Nie zawsze jednak byłaś tak aktywną osobą jak teraz. Jak wyglądało Twoje życie „przed zumbą” i co zmotywowało Cię do tego, aby zrobić coś dla siebie i zacząć ćwiczyć?

AW: Zanim zostałam trenerką zumby, byłam „panią z banku”, gdzie pracowałam 7 lat. Jak to w takiej pracy, od rana do popołudnia tylko przepisy, papiery, pieniądze itd.  Siedzący tryb życia i ciąża, która pozostawiła po sobie trochę nadprogramowych kilogramów, zdziałały swoje. Znacznie przytyłam i powoli przestawało mi się to podobać. Kiedy tylko poczułam, że to jest ten moment, że nie czuję się ze sobą dobrze – zaczęłam działać! Trafiłam do klubu sportowego na pierwsze zajęcia zumby i od razu poczułam chemię do tego sportu. Cały problem polegał jednak na tym, że mieszkam w Pobiedziskach – najbliższe miejsce, gdzie mogłam ćwiczyć zumbę było całe kilometry ode mnie.  Dojazdy były bardzo czasochłonne, ale nie zniechęcałam się. Nadszedł jednak taki moment, że nie miałam już możliwości dojeżdżać tak daleko. Co zrobiłam? Postawiłam na siebie – zaczęłam myśleć jak zrobić to sama i ćwiczyć u siebie. Szkoliłam się na własną rękę, a z czasem zaczęłam prowadzić swoje pierwsze zajęcia tutaj, w Pobiedziskach. To była zupełna nowość.

Na własnych zajęciach jednak się nie skończyło. W świecie „zumbowiczek” zasłynęłaś jako organizatorka maratonów.

AW: Jak tylko zaczęłam ćwiczyć zumbę w głowie urodziła mi się wizja maratonów charytatywnych. Wspólnego łączenia się w energii, tańczenia dla czegoś fajnego, dobrego.

Pomysł po jakimś czasie przekułam w działanie. Wstęp na maraton stanowił cegiełkę na rzecz rożnych stowarzyszeń i fundacji. Z każdym kolejnym maratonem rosła grupa pozytywnych ludzi. Robiło się coraz ciekawiej i głośniej, choć wciąż były to wydarzenia o mniejszym, lokalnym zasięgu. W pewnym momencie  znalazł się jednak anonimowy sponsor -  osoba, którą zachwyciła ta formuła. Ze  sponsorem mogliśmy pozwolić sobie na organizację wydarzenia na większą skalę. Przy organizacji kolejnego maratonu stworzyliśmy więc spore wydarzenie na Facebook’u . Tak znalazłam program Lider Animator - kierowany do lokalnych animatorów realizujących różnego rodzaju zajęcia rekreacyjne, programy szkolne i imprezy sportowe oparte na aktywności fizycznej.   W ostatni dzień w który można było wysyłać projekty, naprawdę krótko przed dwunastą w nocy wysłałam zgłoszenie i dostałam się!  To była ogromna szansa, gdyż Lider Animator dawał nam ogromne wsparcie medialne, a także większe dofinansowanie  - to bardzo podnosiło prestiż imprezy.

To właśnie tutaj zaczyna się  cała moja przygoda. Cały czas pracowałam w banku, a Fundacja Sport Support program Lider Animator organizowała czterodniowe szkolenie Akademię Lidera. Wyjeżdżaliśmy na świetne, przygotowujące do prowadzenia zajęć warsztaty z fizjoterapeutami, trenerami, psychologami. Okazało się jednak, że u mnie w pracy jest bardzo duży problem z tym, abym wzięła urlop. Dostałam ultimatum - nie mogę wziąć wolnego, inaczej nie dostanę premii rocznej za poprzedni rok. Postawiłam na to, co dyktowało mi serce. Złożyłam, więc wypowiedzenie i pojechałam.

Rzucenie pracy było z całą pewnością trudną decyzją. Czy nie pożałowałaś tego?

Takie decyzje uruchamiają automatycznie lawinę kolejnych zdarzeń. Gdybym nie pojechała wtedy na Akademię Lidera, nie zostałabym jedną z czterech osób, które otrzymały najwyższe granty, wsparcie od Coca-Coli i Fundacji. To dało mi ogromnego kopa do działania!

Jednocześnie, równolegle zaczęłam szukać nowej pracy zaczynając od znajomych i kontaktów, które wyrobiłam przy organizacji maratonów. Tak dowiedziałam się, że u nas w Pobiedziskach otwiera się Warsztat Terapii Zajęciowej przy Stowarzyszeniu Dla Ciebie i chętnie przyjmą mnie do ich biura. Pracuję teraz z osobami niepełnosprawnymi i świetnie się w tym odnajduję. Jestem właśnie w trakcie robienia papierów na terapeutę zajęciowego i naprawdę się cieszę z tej decyzji.  Gdyby nie ta decyzja podjęta pod wpływem intuicji i impulsu, pewnie byłabym teraz trochę w innym miejscu.

Nagła zmiana pracy to nie jedyne wyzwanie przed którym stanęłaś. W niewielkim odcinku czasu przeżyłaś także śmierć taty, a także rozpad małżeństwa. Jak radzisz sobie z trudnymi emocjami?

AW: Na pewno aktywność fizyczna i prowadzenie swoich grup zajęciowych, budowało we mnie dużą siłę. Wiedziałam, że jeżeli odpuszczę to po prostu stracę klienta, bo nikt kto uprawia sport, nie będzie czekał tydzień, dwa, trzy, aż ja wrócę do pracy. Dla mnie była to wielka motywacja do działania -  nie miałam czasu i możliwości siedzieć załamana na kanapie i płakać. Mimo wszystko, mimo przeciwnościom musiałam wyszykować się, wyjść i wykonać zadanie.  

Poza tym dzięki programowi  Lider Animator poznałam wielu przyjaciół. Mam kontakty z ludźmi z całej Polski, np. jadę teraz do Gdańska do mojej serdeczniej przyjaciółki Lider Animatorki Pauliny Górskiej i nie muszę martwić się o to, gdzie mam nocować i czy odnajdę się w nowym mieście.  Widzimy się rzadko, ale każdy jest dla siebie tak serdeczny, jakbyśmy znali się całe życie. Robert i Dorota Kuligowscy, którzy tworzą Fundację Sport Support są tego najlepszym przykładem! To osoby, które stają się na stałe częścią życia Liderów Animatorów.

Zumba stała się moim życiem i sądzę, że trochę ratowała mnie w takich trudnych momentach.

Komu poleciłabyś taki sport jak zumba - czy jest dla każdego?

AW: Dla każdego! Z całą pewnością dla każdego, kto lubi się ruszać i tańczyć. Patrząc po osobach, które przychodzą na moje zajęcia to najczęściej są to panie po 25 roku życia, mężatki, dziewczyny posiadające rodziny – to dla nich okazja do wyjścia i świetnej zabawy. Niezależnie od tego jak wyglądają, ile ważą, jak tańczą - po prostu przychodzą się fajnie pobawić i to jest w tym najpiękniejsze.

Najpierw musimy znaleźć w sobie motywację, aby na takie zajęcia się wybrać. Gdybyś miała zainspirować taką dziewczynę, która trochę chce coś ze sobą zrobić, ale nie do końca wie jak. Jest niezadowolona ze swojego ciała, trochę się wstydzi. Gdzie taka dziewczyna może szukać motywacji i inspiracji do działania?

AW: Najłatwiej znaleźć jakąś chętną koleżankę i nie robić żadnych długoterminowych planów i postanowień – po prostu spróbować! Weź przyjaciółkę, razem raźniej – jeśli wam się nie spodoba to nie, ale najczęściej kobiety już potem zostają. Dla wielu kobiet, które poznałam to była właściwie jedna i pierwsza tak regularna forma ruchu w życiu. Panie szły na aerobik, a po tygodniu już przestawały. Próbowały kijków czy jogi i szybko się nudziły. Nagle przychodzą na zumbę w sumie bez większych oczekiwań i zostają na stałe.

 Z czego w całym swoim życiu jesteś najbardziej dumna?

AW: Każda matka jest oczywiście najbardziej dumna ze swoich córek. Poza tym, cieszę się z tego, że miałam siłę, aby kończyć rzeczy, które były dla mnie ważne, a jednocześnie trudne w życiu. Sama sobie pokazałam , że najważniejsze to mieć w sobie siłę i szacunek To właśnie chciałabym przekazać moim dzieciom - szacunek do innych i do samej siebie jest w życiu najważniejszy. Miłość, przyjaźń, praca – mogą się skończyć, ale jeśli nie szanujesz siebie,  to nic z tego nie będzie.