W pracy gonią nas terminy, mamy do wykonania pilne zolecenia, są deadine`y, zebrania, prezentacje. W domu też nie brakuje obowiązków. Musimy być stale pełni energii, by ze wszystkim zdążyć. Jednak czasami dopada nas zmęczenie, powieki powoli opadają, walczymy z sennością, skupiamy się na tym by nie zasnąć. A to błąd. Więcej energii przeznaczamy na walkę z ciężkimi powiekami niż na wykonanie zadań. A wystarczy 10-15 minut drzemki, by naładować baterie.

1. Drzemka reguluje zegar biologiczny człowieka

Dla każdego człowiek rytm dobowy odgrywa duże znaczenie. Pory, o których spożywamy posiłki czy śpimy są niezwykle istotne dla naszej kondycji psychicznej i fizycznej. Co w takim razie zrobić by rytm dobowy bił idealne takty dla naszego organizmu, w jaki sposób organizować własny zegar biologiczny?

Ulegamy złudzeniu, że zjawisko zegara biologicznego to archaizm. Nasza praca w zasadzie się nie kończy, mało śpimy, jemy w trakcie drogi do pracy. To nie oznacza, że nasz zegar biologiczny przestał wyznaczać rytm dobowy. Bez wsłuchiwania się we własny organizm przeciążymy go, narazimy siebie na złe samopoczucie i niższą efektywność.

Jako gatunek ludzki nie jesteśmy wyjęci spod prawa biologii. Mamy geny, które powodują że organizm potrafi odmierzać czas nawet bez zewnętrznych bodźców, takich jak słońce czy temperatura. Są to tzw. dawcy czasu, w skład których wchodzą także posiłki, bodźce społeczne czy drzemki w ciągu dnia.

Nie są to bezpodstawne teorie, ale dokumentowane od tysiącleci fakty. Już w IV w. p.n.e., kronikarz Aleksandra Wielkiego zauważył, że liście tamaryndowca w nocy się zamykają, by ponownie się otworzyć w dzień. W XVII w. Francuz Jean-Jacques d’Ortous de Mairan odkrył, że liście mimozy poruszają się zgodnie z rytmem dobowym nawet wtedy, kiedy zostaną pozbawione dopływu światła dziennego. Podobnego odkrycia dokonał Karol Linneusz, który jak głosi legenda, stworzył swoisty ogród pełniący rolę zegara. Widząc zamykające się i otwierające naprzemiennie płatki kwiatów był w stanie określić godzinę. U schyłku XIX w. dwaj naukowcy T. W. Patrick and J. A. Gilbert zainteresowani zegarem biologicznym wykazali, że człowiek podczas okresu niedoboru snu, wykazuje senność zgodnie z rytmem dobowym.

2. Drzemka w pracy zwiększa produktywność

Można też powiedzieć coś zupełnie odwrotnego – brak drzemki generuje brak efektywności, koncentracji i kreatywności. W momencie kiedy czujemy, że stajemy się senni wytężamy ostatnie pokłady energii, by zwalczyć sen. W tym czasie próbujemy także wykonywać swoje zawodowe obowiązki, co prowadzi do tego, że wykonujemy je wolniej, jesteśmy mniej wydajni, narażamy się na popełnienie błędu, etc. Trwa to, tak długo ile będziemy czuć nieodpartą pokusę zamknięcia powiek. O wiele lepszym rozwiązaniem będzie krótka 10-20 minutowa drzemka, po której poczujemy się naprawdę rześko, zregenerowani, gotowi do podjęcia kolejnych wyzwań. Swoista filozofia opierająca się na zegarze biologicznym wpisuje się w dzisiejszy trend work-life balance, a jeszcze bliżej jej będzie do nieco nowszej propozycji work-life-rythm. Jest to zrównoważony styl życia, polegający na odnalezieniu własnego rytmu życia, rytmu dobowego.

Drzemać warto także ze względu na to, że regularne krótkie drzemki wpływają pozytywnie na poziom kortyzolu, czyli hormon stresu w organizmie. Wprowadzenie drzemek w rytm dobowy redukuje więc nerwy, a dodaje nam radości i pożądanej energii. Drzemki mają także doskonały wpływ na pamięć i procesy zapamiętywania. Jeśli czegoś się uczymy, krótki sen konsoliduje ślady pamięciowe, co utrwala informacje.

3. Jak powinien wyglądać idealny Power Nap

Winston Churchill miał w zwyczaju mawiać - "Nie myśl, że wykonasz mniej pracy, śpiąc w ciągu dnia. To głupi pogląd ludzi bez wyobraźni”. Nie bądźmy naiwni, nie oszukujmy się i nie wmawiajmy sobie, że podczas tych 15 min. drzemki wykonamy fundamentalne dla firmy czy domu zadania. W rezultacie będziemy zmagać się z potężną sennością, a tego typu zapasy zajmą nam znacznie więcej czasu niż 15 minut. Lepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie się do idealnej drzemki. JamesB. Maas, amerykański psycholog, na idealną drzemkę wymyślił nawet specjalny termin „power nap”.

W takim razie jak powinniśmy drzemać? Sen nie może przekraczać 30 minut. Dlaczego? Po 30 minutach faza snu REM (Rapid-Eye Movement, w której mamy marzenia senne) przechodzi w głęboki sen. Jeśli zostaniemy przebudzeni w trakcie głębokiego snu poczujemy się niezwykle zmęczeni, a uwolnienie się z „objęć Morfeusza” zajmie nam kilkanaście minut. Jeśli zamierzasz się zdrzemnąć dopilnuj tego, by nikt ci nie przeszkodził. W innym wypadku nici z regeneracji.

Okazuje się też, że idealny czas na zorganizowanie sobie drzemki to ok. 6 godzin po porannym przebudzeniu. Jeśli nie mamy możliwości pójścia śladem Hiszpanów i wybrać się na 20 min. sjestę to można zdrzemnąć się po pracy, nawet o 17:00. Należy jednak pamiętać, by nie zasypiać na 4 godziny przed właściwym snem, to może zaburzyć rytm dobowy. Ciekawą i skuteczną radą jest wypicie tuż przed drzemką tzw. małej czarnej. Ponieważ kofeina zaczyna działać po 20-40 minutach, po drzemce będziemy odczuwali podwójną energię. By udać się na idealną drzemkę warto też tak zorganizować dzień, by ok. pół godziny przed snem nie korzystać z urządzeń elektronicznych, które pobudzają organizm. Wyciszmy też telefon, by nie wybudził nas ze snu.

Jeszcze raz przywołamy Winstona Churchilla. Pewna anegdota głosi, że zapytany o słynne ucinanie drzemek odpowiedział - „W ten sposób dostaję dwa dni w ciągu jednego… no przynajmniej półtora”. Nie da się ukryć, że w ciągu dnia czujemy znużenie, wyczerpanie, senność, spadek energii, etc. Taki jest rytm dobowy większości ludzi. Najlepszym sposobem na skuteczne pokonanie niepożądanych odczuć jest krótka, ale treściwa drzemka.