Kiedy Stacey De Witt i Jara Jones brali ślub, główną rolę obok nich musiała grać Coca-Cola. Wesele było najlepszą okazją, by wznieść toast ulubionym napojem.

Już na pierwszej randce Coca-Cola okazała się tym, co łączy Stacey i Jarę. Jones, którego ojciec pracował kiedyś w Coca-Cola, szybko poznał rytuał swojej dziewczyny. Pije mocno schłodzoną Coca-Cola, delektując się bąbelkami, gdy jest ich najwięcej. Dla pełnego orzeźwienia wybiera niedawno wprowadzone, niewielkie, ośmiouncjowe puszki. Ich niewielki rozmiar sprawia, że napój ma mnóstwo bąbelków do ostatniego łyka.

Miłość Stacey i Jary do Coca-Cola była głęboka, nim jeszcze się poznali. Jones [po lewej] gra na gitarze w swojej cennej czapce z Coca-Cola, podczas gdy De Witt wznosi toast Coca-Cola po ukończeniu School of Social Work na Columbia University. Fot. Kiel Rucker Photography.

„Stacey cieszy się Coca-Cola przez cały dzień, od rana do wieczora” - przyznaje Jones. Sam zaczął ją przezywać „Coke Snack”. Pseudonim szybko się przyjął.

Couple Wedding
Tort weselny przygotowany przez Lele Patisserie w Santa Barbara.

Kiel Rucker Photography


Przez lata randkowania w Nowym Jorku, w którym do dziś mieszkają, Stacey i Jara co rusz podkreślali miłość do siebie i ulubionego napoju. Kiedy De Witt podjęła pracę w prestiżowej organizacji społecznej, Jones podarował jej stylowe pudełko na lunch z logo Coca-Cola i dwie personalizowane butelki z imieniem i pseudonimem.

Wesele o smaku Coca-Cola

Ślub odbył się w marcu 2018 roku w Santa Barbara w Kalifornii. Oczywiście, nie zabrakło na nim Coca-Cola. „Używając Coca-Cola chcieliśmy podkreślić, że ten wyjątkowy dzień pełen jest miłości i zabawy” - mówi Jones.

Kiedy ich projektantka ślubna, Haley Brantley, usłyszała że para chce wznieść toast Coca-Cola, była zachwycona.

Ślub wśród czerwieni

Couple Wedding
Tort weselny przygotowany przez Lele Patisserie w Santa Barbara.

Kiel Rucker Photography

Przyjęcie weselne uświetniły butelki Coca-Cola podpisane „pan młody” i „panna młoda”. Obie podano na błyszczącym, czerwonym wózku charakterystycznym dla marki. Przy stole rozwieszono czerwony plakat z tekstem piosenki, którą Jones napisał na oświadczyny. A kiedy nadszedł czas na taniec, para zaśpiewała przebój „Love Shack”, zmieniając słowa na „Coke Snack”.

„Nasi przyjaciele i rodzina bawili się świetnie przez cały dzień, byli zachwyceni jedzeniem i grami, które przygotowaliśmy” - wspomina De Witt. „Mogli pokazać drzemiącą w nich dziecięcą radość. Ten dzień był pełen miłości”.

Pierwszą rocznicę ślubu para zamierza świętować butelką schłodzonej Coca-Cola.

„Coca-Cola towarzyszyła mi podczas wielu długich, bezsennych nocy podczas studiów, a także w smutnych momentach” - mówi De Witt. „W pewnym sensie Coca-Cola jest dla mnie źródłem szczęścia i jestem wdzięczna, że mogę się nim podzielić z najlepszym przyjacielem, a teraz mężem”.